środa, 18 lipca 2012

Untitled #3.

Po 5 godzinnym czekaniu na swój lot, małym zamieszaniu na lotnisku w Rydze oraz panice, że zgubiłam swój bagaż, przetrwałam swój pierwszy samodzielny lot i dotarłam! Moja host-rodzina była chyba najszczęśliwszą rodziną na ziemii tego dnia, kiedy ujrzeli mnie po raz pierwszy na lotnisku - ich uśmiechy były bezcenne i szczerze to, nie spodziewałam się, aż tak ciepłego przyjęcia z ich strony :)
Po przyjeździe do domu host-mama zrobiła lekką kolację. Nawet po 3 godzinach snu nie czułam zmęczenia, więc siedzieliśmy do późna w salonie, rozmawiając o mojej podróży i wymieniając się informacjami na temat naszych osób. Na razie mieszkam w małym pokoju, gdzie znajduje się mnóstwo dokumentów, ale mam biurko, krzesło oraz wielkie, miękkie łóżko. Za 3-4 tygodnie przeniosę się do osobnego domku, gdzie będę miała większy pokój i własną łazienkę. Host-rodzice muszą kupić parę rzeczy do tego domku, takich jak szafa na moje ciuchy (która właściwie jest już wybrana, kupiłyśmy ją wczoraj z host-mamą - to miłe, że mogłam sobie wybrać szafę, jaką chcę mieć!) oraz rolety, ponieważ ciężko zasypia mi się o 12 w nocy, kiedy jest naprawdę jasno na dworze!
Udałyśmy się z host-mamą do urzędu po social number (niestety, nie pamiętam fińskiej nazwy ;-P), dzięki temu numerowi zostałam zameldowana na ich adres na okres tymczasowy i mogę ubiegać się o stały meldunek. I co najważniejsze - w przyszłości mogę podjąć się legalnej pracy w Finlandii, jak i studiować. Taki numer obowiązuje nas przez całe życie i jest nadawany jednorazowo, więc nie ma potrzeby wyrabiania go po raz drugi w przypadku, kiedy wrócę do Polski i po pewnym czasie będę chciała wrócić do Finlandii. Ciekawa sprawa jest z otrzymaniem stałego meldunku - trzeba udać się na komisariat policji... Niebawem przekonam się, w jaki sposób obie rzeczy są ze sobą powiązane.

Odwiedziło nas kuzynostwo z Helsinek, mają czwórkę dzieci - dwie dziewczynki i dwóch chłopców. Najmłodsza ma 2 latka i była przecudna! Ciągle chodziła w kółko i gawędziła po swojemu, uśmiechając się od ucha do ucha :) Siostra host-mamy wraz z dziećmi i mężem przebywają w domku obok na czas wakacji. Mają dwójkę uroczych dzieci - chłopca i dziewczynkę. Mieliśmy małe przyjęcie na plaży, dużo słodkości.



Rodzice host-mamy mieszkają obok, będę im pomagać w sprzątaniu domu, więc zarobię dodatkowe kieszonkowe. Bardzo mili ludzie, przywitali mnie bardzo ciepło.


Najpopularniejsze zajęcie Finów? Siedzenie w saunie! Pod koniec dnia wszyscy poszli do sauny na 30 minut, najpierw panie, potem panowie. Próbowali mnie namówić na skorzystanie, ale stwierdziłam, że nie jestem gotowa, aby pocić się w stroju Ewy wraz z innymi kobietami ;-P Zauważyłam też, że lubią chodzić na boso. Nie tylko po domu, ale nawet na zewnątrz! Dopiero drugi dzień, a zdążyłam nabrać tego nawyku i chodzę wszędzie na boso! Niestety, dzisiaj obudziłam się z katarem, więc od razu po przebudzeniu pobiegłam po moje cieplutkie kapcie!

Pogoda utrzymuje się w granicach 19-20 stopni. W słońcu jest bardzo ciepło, nie da się wysiedzieć, ale za to można się opalić - dla przykładu, siedząc wczoraj przez 2 godziny na tarasie, opaliłam sobie ręce i dosyć ciekawie odznaczają mi się rękawy od bluzki, hmm... Wiatr jest zimny, więc jeśli nie przebywa się na słońcu, lepiej zaopatrzyć się w coś z długim rękawem.

Póki co leniwię się wraz z moją host-mamą, ponieważ ma w tej chwili urlop, dziewczynka ma wakacje, więc jako takich obowiązków nie mam :)

2 komentarze:

  1. Cześć, Norriko, widzę, że już jesteś na miejscu! ;)
    Na ile właściwie wyjechałaś?
    Pisz często, bo fajnie się czytało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, od tygodnia :-)
      Na razie planuję zostać tutaj na rok. Zobaczymy, jak wszystko się potoczy.

      Usuń