Stało się.
Przed 20 minutami odebrałam e-maila z biletem. A więc - LECĘ!!! Za niespełna dwa tygodnie będę na miejscu.
Wciąż ciężko jest mi w to uwierzyć, ale z drugiej strony jestem pełna zadowolenia!
Nie sądziłam, że tak łatwo przyjdzie mi znaleźć rodzinę i że zdecydują się na mnie bardzo szybko.
Dostaję gorączki namyśl, co zabrać, co zostawić w domu - oczywiście, jak nie trudno się domyślić - główny problem leży w ciuchach. Najchętniej zabrałabym całą szafę, gdyby nie ograniczenia kilogramowe.
Ogarnia mnie panika, jeśli chodzi o odprawę na lotnisku. Ostatni raz (i po raz pierwszy) leciałam samolotem trzy lata temu. Miałam ze sobą nauczycielki i innych uczniów, więc nie musiałam się martwić o nic, bo panie załatwiały wszystko za nas. A teraz sama będę musiała sobie poradzić z odprawą online, a potem ogarnąć się na lotnisku. Na lotnisku będę 6 godzin przed wylotem, ponieważ moja siostra leci tego dnia, co ja do Turcji, ale niestety wylot ma wcześniej, więc między 12 a 15 będę musiała zorganizować sobie czas wolny i oczekiwanie na swój wylot.
Ugh... Boję się, że nie połapię się we wszystkim, przegapię lot albo na miejscu wynikną śmieszne problemy związane z odprawą! A mam zdolności do różnych, dziwnych rzeczy, naprawdę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz